niedziela, 30 grudnia 2012

Piosenka pisana nocą

W czwartek moja kochana, przyszywana rodzinka wyciągnęła mnie na spacer. Jak ja was kocham! Potraficie poprawić humor każdemu. Artur i jego skanowanie kodów kreskowych telefonem, Ewelina szukająca tipsów w spożywczym, pyszne mandarynki, śpiewanie z Arturem na środku drogi, "Ewelino, czy mogę skorzystać z twej torby?", wżeranie solonych Lays'ów, dzwonienie do Mateusza dwadzieścia razy,  wbicie pod jego dom i chowanie się za furtką, żeby Młody nas nie widział. :D Potem wyciągnięcie go na spacer, obijanie się barkami, jakiś kot na ulicy, w tył zwrot i wbicie na Młodego i Mateusza chatę. słit focie przy choince, podziwianie ogromniastego fotela, siedzenie u Kacpra w pokoju, Ewelina grająca na czarrnej gitarze, Artur dzwoniący do Mateusza, oni w drodze do domu, my w kwikach i piskach ubierający się i wybiegający w noc. potem Mateusz wysiadł przy Stodole, oczywiście o naszych szaleństwach ani słowa, znów na Królewską odprowadzić go. poszliśmy wszyscy dalej, wyszła Marysia. "więcej was tu matka nie miała?", spacer z nimi aż do Słupeckiej. potem do promu i baj baj. za takie wypady najbardziej was lubię.









środa, 26 grudnia 2012

Jak co roku "święta, święta i po świętach". Było całkiem miło. Przynajmniej mogę sobie wreszcie pozwolić na zakup glanóóów :D Jutro trza się udać do Słupcy, po bilet i takie tam. Na sylwestra planów w tym roku brak. Trochę przykre.


trochę świątecznych zdjęć. "łapię chwile. ulotne jak motyle".









niedziela, 23 grudnia 2012

23 grudnia

Zdjęcia z klasowej wigilii. Chociaż brakowało mi klimatu gimnazjum i na początku jakoś nie mogłam się odnaleźć w tej atmosferze, przy łamaniu się opłatkiem poczułam się świetnie! Wszystkie życzenia były szczere i z wieloma osobami się tuliłam :3 kochana Id!











sobota, 15 grudnia 2012

Once upon a december

Pada... nie, nie śnieg. Deszcz -.- Cholera. Zapewne wszystko na wigilię stopnieje. I z magii świąt nici. Dziś świąteczne porządki. Ogarniam ciuchy i półki w szafach. Jeszcze biurko mnie czeka. Nigdy nie wiem, skąd tam bierze się tyle niepotrzebnych śmieci.
Walę fociaki z gimnazjum. Wczoraj tyle wspominałam, że o mało bym się nie poryczała. Chcę tam wrócić choć na jeden dzień!